Strona główna arrow Kontakt  
22.09.2014.
 
Dobra margaryna i zły cholesterol PDF Drukuj Email
Redaktor: Jolanta Miklar   
03.10.2009.

  Momentem przełomowym w dziejach margaryny było zastosowanie komponentów roślinnych, m.in. oleju palmowego. Było to możliwe dzięki nowej technologii utwardzania. Pod wpływem temperatury do 250 o C oraz stosowania sproszkowanego niklu, po raz pierwszy udało się  zestalić płynny olej. Stało się to wielkim osiągnięciem technologicznym, jednak pod względem estetycznym i smakowym otrzymano niezbyt udany wyrób tłuszczowy. I znowu chemia „pospieszyła na pomoc”. Dodając sztuczne barwniki, aromaty, różne polepszacze smaku i konserwanty, wykreowano produkt, który naprawdę podbił świat. Wnet na równi z cukrem i białym pieczywem  stała się jednym z  najpowszechniejszych artykułów spożywczych. Nikt jakoś ze świata nauki nie zapytał o jej walory zdrowotne…

 

 

    Margaryna zdobywała więc coraz większą popularność, pewnie dlatego, że była tańsza od masła. Przed pierwszą wojną światową  Polak Kazimierz Funk odkrył istnienie witamin i zajęto się ich ogromnym wpływem na zdrowie człowieka. Kiedy zaczęto badać  artykuły spożywcze pod względem zawartości witamin, okazało się, że zepchnięte do lamusa naturalne masło, w przeciwieństwie do margaryny było prawdziwą witaminową bombą i odtąd powoli zaczęło wracać do łask.

    W tej sytuacji koncerny margarynowe, nie chcąc tracić  zysków, już w 1927 roku wypuściły na rynek pierwszą margarynę z dodatkiem syntetycznie otrzymanych  witamin  A i D. I tak jest do dziś, w zależności od tego czym zajmuje się nauka i co jest akurat modne: witaminy, mikroelementy, omega kwasy tłuszczowe itp., tym modyfikuje się i „ulepsza” naszą żywność. Ostatnio pojawiła się margaryna, która rzekomo „pozytywnie” wpływa na poziom cholesterolu we krwi. Dla wielu naiwnych pacjentów i konsumentów produkt taki staje się - w ich przekonaniu - „cudowną” bronią w walce z tzw. złym cholesterolem, jakim wciąż straszą nas lekarze, przemysł farmaceutyczny i media. Z ręką na sercu, proszę powiedzieć: kto dzisiaj nie boi się cholesterolu? Ciągle przecież słyszymy, że jest szkodliwy, osadza się w naczyniach krwionośnych powodując arteriosklerozę, zawały, wylewy, choroby serca…Regularnie więc odwiedzamy gabinety lekarskie, żeby zbadać jego poziom we krwi. A kiedy przekroczy 200 mg/dl zaczynamy łykać tabletki. Ograniczamy spożycie jaj i sera – bo przecież tam jest go najwięcej, a prawdziwe masło zastępujemy „zdrową” margaryną.  Jakież jest nasze zdziwienie i frustracja, gdy mimo tych wszystkich wysiłków, poziom cholesterolu z roku na rok rośnie!

Tajemnice cholesterolu
   W rzeczywistości jest tak, że podwyższony poziom cholesterolu we krwi nie zależy aż tak od spożywania produktów „wysokocholestrolowych” jak masło, jaja, sery, lecz jest wyraźną oznaką zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej w organizmie, spowodowanej przede wszystkim przesadnym spożyciem niezdrowych rafinowanych węglowodanów, a są to: cukier, słodycze, biała mąka, również innych mocno przetworzonych i nasączonych chemią jak konserwy, wędliny, margaryna, także alkohol, leki. Niekorzystny wpływ ma jeszcze do tego stres. Wszystkie te czynniki powodują niebezpieczne przekwaszenie krwi, która chcąc odzyskać utraconą równowagę kwasowo-zasadową, spontanicznie wiąże cząsteczki wapnia pochodzące ze ścianek naczyń krwionośnych. Zaś powstałe ubytki w naczyniach, organizm reperuje przy pomocy cholesterolu.    

     Dochodzi tu do logicznej prawidłowości: im więcej toksyn w organizmie, tym więcej cholesterolu we krwi. Jaki zatem ma sens ciągłe badanie  krwi, zażywanie leków czy objadanie się margaryną „bez cholesterolu”, skoro żaden z tych sposobów, nawet w znikomym stopniu  nie  eliminuje przyczyny tzn. niebezpiecznych toksyn czy niezdrowego żywienia? (...)

                                                                                Więcej w numerze 11 Porad na zdrowie
Zmieniony ( 11.01.2012. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Pierwsze strony
Reklama
 
Webdesign by Webmedie.dk Webdesign by Webmedie.dk